środa, 14 listopada 2018

Na granicy lasu

"Jasno i wesoło było tam, gdzie las się kończył. Obok koliby na wypalonej połoninie bujne trawy śmiałkowe i mleczanki walczyły z nowym zasiewem jodłowym. Tam i młodzieży leśnej i młodym jodełkom i smereczkom było weselej – jak długo były młode. Gdy tylko trochę podrosły, wiatr je łamał, wypaczał, mroźnym powiewem obłupiał z kory, wykoszlawiał w kalectwo. A przede wszystkim wyrębywali je ludzie, co już zagnieździli się na tych łysinach. Co roku uprzątano połoninę, rozszerzano ją, wyrębywano dalej, wypalano korzenie i kłody."

Stanisław Vincenz, Na wysokiej połoninie. Prawda starowieku
W Czarnohorze (fot. A. Nowak, 2009)

I znów o redyku:)

"Sunęły jak spokojna fala. Drobnym krokiem, z pyszczkami przy ziemi, bo w drodze do domu też trzeba coś zjeść. Na przodzie szedł Józek. Masywny, dostojny, szerokim, powolnym krokiem. Dla fasonu wspierał się na jaworowej lasce. Uśmiechał się. Bo prowadzić do domu czterysta sześćdziesiąt owiec to nie jest byle co. W głębi duszy musiał wiedzieć, że dopóki owce będą wędrowały, świat nie wypadnie ze swych kolein..."

Andrzej Stasiuk, Październik. Redyk [w:] Kroniki beskidzkie i światowe
Fot. M. Raczkowski - Redyk pod Smolnikiem

1 Listopada

Wydawać by się mogło, że listopad to czas, kiedy ciężko szukać inspiracji dla "łąkowych tematów". Przy okazji minionej uroczystości Wszystkich Świętych sięgnęłam jednak po niezwykle ciekawą lekturę: Bieszczadzkie motywy roślinne. Między światem żywych a krainą zmarłych, autorstwa Adama Szarego – pracownika Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Okazuje się, że spacer po cmentarzach może być nie lada gratką dla botaników i pasjonatów roślin. I to na wielu płaszczyznach, gdyż jak pisze autor: "Roślina zawsze towarzyszyła człowiekowi w obliczu śmierci – tak w realnej drodze umierania, jak i w poetyckich zamyśleniach nad jej istotą."
Mamy zatem:
- żywe rośliny porastające mogiły lub składane na grobach (materialne wyrazy wdzięczności i pamięci wobec zmarłego; funkcja estetyczna)
- kwiaty składane bezpośrednio do grobów (symboliczne pożegnanie ze zmarłym)
- rośliny zamieszczane w trumnach (rola czysto praktyczna – aromat, działanie dezynfekujące i konserwujące; funkcje magiczno-symboliczne)
- zdziczałe rośliny na starych, opuszczonych nekropoliach (często wskazują lokalizację dawnych cmentarzy)
- rośliny obecne w dawnej i współczesnej sztuce kamieniarskiej lub metaloplastyce.

Wśród wyżej wymienionych roślin nie brakuje dziko rosnących gatunków łąkowych i leśnych. Niektóre z nich tworzą "zwarte kobierce i przez to swą wymową odnoszą się do zapowiedzi rajskich łąk." Spośród wielu gatunków przywołanych przez autora, zaprezentuję jedynie trzy ­– mając jednocześnie nadzieję, że zachęcą Was do indywidualnej lektury:)

BARWINEK POSPOLITY (Vinca minor)
"Przez wzgląd na zimotrwałość pędów barwinek w symbolice chrześcijańskiej oznaczał raj i nieśmiertelność – i chyba ta właśnie wymowa najbardziej przyczyniła się do tego, że tak chętnie sadzono go na cmentarzach."
Barwinek pospolity (fot. N. Tokarczyk, 2017)
BODZISZEK ŻAŁOBNY (Geranium phaeum)
"Jego nazwa przywodzić może jednoznaczne skojarzenia, a jeszcze gdy spojrzymy na kolor kwiatów i zwrócimy uwagę z jak zadziwiającą regularnością ten kwiat pojawia się na starych cmentarzach, trudno nie odnieść wrażenia, że w ręku bieszczadzkiej natury jest szczególnym atrybutem spontanicznej żałoby i wyrazem żalu po tych, co odeszli."
Bodziszek żałobny (fot. N. Tokarczyk, 2017)
DZIEWANNA DROBNOKWIATOWA (Verbascum thapsus)
"Stare przysłowie Gdzie rośnie dziewanna, tam bez posagu panna być może kojarzone było z zaniedbanymi i jałowymi łąkami, gdzie dziewannę łatwo spotkać. Ale  zaniedbanie mogło dotyczyć również spraw duchowych – gdy dziewanna wyrosła na grobie, wierzono, że dusza dopomina się modlitwy."
Dziewanna drobnokwiatowa (fot. N. Tokarczyk, 2017)