wtorek, 29 sierpnia 2017

Z daleka świecą się i wiją łąkami...

Worynie to jeden z charakterystycznych elementów krajobrazu Huculszczyzny. Są to bardzo proste w konstrukcji, zygzakowate ogrodzenia, oddzielające łąki, pastwiska, a także całe zagrody. Zbudowane są z długich, świerkowych żerdzi, ułożonych poziomo pomiędzy parą wysokich pali. Takie ogrodzenia mogą służyć przez lata, wystarczy co jakiś czas obcinać zgniłe końcówki wbitych w ziemię pali.
Worynie na Koszaryszczu (fot. A. Nowak, 2010)


Worynie na Koszaryszczu (fot. A. Nowak, 2010)

A tak o woryniach pisał Stanisław Vincenz w powieści Na wysokiej połoninie:
Łąki i ogrody, otaczające chatę, są zawsze ogradzane tak zwanym woriniem, rodzajem oparknienia, gdzie w wysokie do sześciu metrów dochodzące paliki, poustawiane parami, a związane hużwami, to jest paskami, jakby powrozami z drzewa, wkłada się w poprzek przęsłami, jedna na drugą, trójgraniaste ociosane belki – bez jednego gwoździa. By skuteczniej opierały się wiatrowi, ustawia się worinia w zygzaki. Z daleka świecą się i wiją łąkami te srebrne nitki przez cały horyzont, z góry spod nieba, aż ku głębokim kotlinom. Przez cały kraj szeregami biegną wysokie paliki antenom podobne. Rozchylają ramiona, wyciągają ku niebu, lecz rzadko padają. Choć dmą na nie wiatry z zachodu, ze wschodu i z północy, choć grają na nich wszystkie śpiewanki Wierchowiny, raz śmiechliwe, raz jęczące, czasem miłe, czasem groźne, worinia wywijają się, tańcząc w szeregach bez końca, dziarskie, niezwalczone.
Worynie w miejscowości Żabie – obecnie Werchowyna (fot. M. Sieńkowski, 1925)
Źródła informacji:
Gawlik J., 2005, Osobliwości Huculszczyzny, Wyd. Libra, Rzeszów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz