wtorek, 9 maja 2017

O sianokosach raz jeszcze

Tu u źródeł Sanu w tem uroczysku ziemi były pokoszone łąki dokoła i wonnem sianem pachniał cały Beskid...

Wincenty Pol "Obrazy z życia i natury"
Kotlina Sądecka (fot. N. Tokarczyk, 2011)


Sianokosy były obok żniw najważniejszym zajęciem okresu letniego dla mieszkańców wsi. Umożliwiały zgromadzenie zapasów siana, a od ich pomyślności zależał dobrobyt gospodarstwa w zimie. Tak więc w razie zbliżającej się burzy nawet w niedziele i święta uwijano się w polach, by uratować siano przed zamoknięciem. Sianokosy rozpoczynały się najczęściej na przełomie czerwca i lipca. Symboliczną datę ich rozpoczęcia wyznaczał dzień św. Jana Chrzciciela (24 czerwca), co zachowało się do dziś w powiedzeniach: Już świętego Jana, ruszajmy do siana!, czy Na świętego Jana pierwsze kopy siana.
Gorce okolice przeł. Przysłop (fot. N. Tokarczyk, 2009)
Beskid Średni (fot. N. Tokarczyk, 2016)
Trawę koszono ręcznie przy użyciu kosy. Kosiarzami byli przeważnie mężczyźni. Kobiety grabiły i przewracały podsuszone siano oraz zapewniały posiłki dla kosiarzy. Pracę rozpoczynano wcześnie rano, zaraz po wschodzie słońca, kiedy upał nie dawał się jeszcze we znaki. Poza tym trawę najlepiej kosiło się po rosie. Skoszoną trawę pozostawiano do wysuszenia bezpośrednio na ziemi lub układano w kopy. W wypadku słonecznej pogody po kilku-kilkunastu dniach siano zwożono drabiniastymi wozami do stodół lub składano w brogach. Z bliżej położonych łąk znoszono siano także na plecach, używając do tego dużych płacht z materiału.
Pasmo Podhalańskie (fot. N. Tokarczyk, 2011)

Gorce okolice przeł. Przysłop (fot. N. Tokarczyk, 2009)

Źródła informacji:
http://naludowo.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz