Mam jednak
nieśmiałą nadzieję, że te kolorowe wspomnienia o szałasach w Gorcach z lat 70.
XX wieku odebrane zostaną jak odnaleziony przypadkiem katalog starej wystawy muzealnej.
Ekspozycji ciekawej, ale już "rozebranej". Wystawy, której
autentyczne eksponaty uległy wprawdzie zniszczeniu, lecz sięgając po tę
publikację można będzie ulec złudzeniu jej dalszego trwania.
Tak we wstępie
świeżo wydanej publikacji Szałasy w Gorcach czyli krajobrazy
utracone pisze jej autor – Wojciech Śliwiński. Książka ta, choć może
lepszym określeniem byłby album, stanowi wznowioną, uaktualnioną i poszerzoną
wersję publikacji z 1986 roku, wydanej przez Sądecką Oficynę Wydawniczą. Na
ponad 600 stronach autor zamieścił unikatowe fotografie gorczańskich szałasów (zarówno
czarno-białe, jak i kolorowe ORWO-CHROM), a także ich inwentaryzacje rysunkowe
i pomiarowe z lat 1970-1982. Wiele z przedstawionych szałasów przestało już istnieć
lub popada w coraz większą ruinę. Autor zestawił ich dawne fotografie z
obecnymi, pochodzącymi w dużej mierze od młodszych pasjonatów.
 |
Okładka publikacji z 2017 roku |
 |
Okładka publikacji z 1986 roku |
Publikacja
uzupełniona została materiałami kartograficznymi, opisami historycznymi, zapisami
rozmów z pasterzami, a także osobistymi, niejednokrotnie zabawnymi anegdotami
związanymi z licznymi pobytami autora w Gorcach. A tych było
sporo, bo Wojciech Śliwiński zakochał się w Gorcach jeszcze w liceum – podczas
jednego z wakacyjnych obozów wędrownych w 1961 roku. Im też poświęcił
swoją pracę dyplomową, realizowaną na Wydziale Architektury Politechniki
Krakowskiej, zatytułowaną Gorce – park krajobrazowy. Zainspirowany
pracą Rudolfa Śmiałowskiego Architektura i budownictwo pasterskie w
Tatrach Polskich, postanowił ocalić od zapomnienia już wówczas stopniowo
porzucane i niszczejące szałasy gorczańskie.
 |
Rysunek wykonany w 1974 roku przez Urszulę Wrotnowską – uczestniczkę obozu zorganizowanego przez Wojciecha Śliwińskiego
|
W latach 1970-1973 Wojciech
Śliwiński prowadził inwentaryzację sam. Szybko jednak przekonał się, jak
olbrzymia jest skala przedsięwzięcia, którego się podjął. Postanowił więc
połączyć przyjemne z pożytecznym! W latach 1974-1975 zorganizował dwa wakacyjne
obozy dla uczniów z pruszkowskiego technikum budowlanego, w którym był wówczas nauczycielem.
W ramach obozów uczniowie dokonali inwentaryzacji i pomiarów kolejnych
szałasów. Autor kontynuował dalsze prace także w późniejszych latach, już po
przeprowadzce do Nowego Sącza, gdzie objął posadę w oddziale skansenowskim
tamtejszego muzeum. W inwentaryzacji pomagał mu kolega jeszcze z czasów
pruszkowskich, także nauczyciel i uczestnik obozów – Zbigniew Hadała. Tym
sposobem do 1982 roku udało się zinwentaryzować aż 276 obiektów!
 |
Hala Długa (fot. W. Śliwiński, 1974) |
W książce z
1986 roku została zamieszczona tylko nieznaczna część zgromadzonych materiałów.
Reszta ujrzała światło dzienne dopiero w najnowszej publikacji. Miejmy
nadzieję, że pozwoli to ocalić je od zapomnienia. Taki właśnie cel
przyświecał Wojciechowi Śliwińskiemu, gdyż jak sam pisze: Szałasom gorczańskim
zabrakło choćby tego łutu szczęścia, jaki miały niektóre, bliskie ich
krewniaczki z górskich wiosek; nieliczne chałupy, stajnie i stodoły, których
kształt udało się na jakiś czas ocalić dla potomności, dzięki przeniesieniu do
muzeów na wolnym powietrzu, gdzie znalazły azyl.
 |
Przysłop Górny (fot. W. Śliwiński, 1973)
|
*Publikacja
niestety ukazała w niewielkim nakładzie i nie jest jeszcze w sprzedaży. Jej
egzemplarze na pewno trafią do bibliotek, które gromadzą książki o podobnej
tematyce. Ja miałam to szczęście otrzymać jeden egzemplarz od autora, za co mu
serdecznie dziękuję!
Komentarze
Prześlij komentarz