poniedziałek, 9 stycznia 2017

Zima w Karpatach

Wreszcie doczekaliśmy się zimy z prawdziwego zdarzenia, choć gdy czyta się opisy zim minionych – nie taka ona znowu straszna;) Zobaczcie, jak zimę opisywał Władysław Orkan:

"Zazwyczaj zima w górach daje się ludziom, jak i zwierzynie, we znaki. Lecz zimy takiej, jaka w tym czasie, o którym ninie mówimy, nastała, nie pamiętali najstarsi gazdowie. Była to w całym słowa tego znaczeniu zła zima.
Spadł od razu we Wszystkich Świętych śnieg wielki i sypał przez następne dni jak z wora, tak iż widziało się: wszystko w śnieżnej pogrąży zatonie. Za czym przyszła zawierucha, jęło dąć śniegiem lecącym i spadłym – jedna biel wirująca podniosła się od ziemi do nieba. Trwała ta zamieć dni kilka; a gdy się w końcu uciszyło i rozjaśniło nieco, przedstawił się zdumieniu świat przeinaczony... Gdzie były wprzód dolinki, tam wzgórza białe – płotów, jak miedz wysokich, ni śladu – koło ścian szańce, sięgające strzechy – każdy pień w sadzie odęty naokół, jakby wyrastał ze studni, a drzewa o pół skrócone: śniegu wzwyż do paru metrów.
Od izb do stajen by się dostać, rozkopy musiano czynić w zaspach i tunele. Toż samo i do studzien. Z osiedla do osiedla śladów nie uświadczył – ani gadki, by się kto mógł przez topiel zaspów przekopać. Do tego mróz siarczysty chwycił. Zamknęło ludzi w domach (...)
Dziki i sarny, które zima, raptownie zwalona, zastała w górnych uboczach, nie mogły już, z powodu zaspów niebywałych, dostać się w niższe, mniej srogie rejony i skazane były na przetrwanie, aż się odwilż przystępna uczyni. Gdzie je czas okrutny zapadł, tam trwały. Pojedynką lub w zbitych gromadkach stały koło pni pod strzechą konarów, oszukując głód zmarzliną mchu, korą i czym mogły."

Fragment opowiadania "Zła zima"

A tak wyglądała wczoraj zima pod Kamiennikiem w Beskidzie Średnim (fot. N. Tokarczyk, 2017)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz